Sześćdziesiąty szósty



komedia, 2006, 90 min
reżyseria: Paul Weiland
obsada: Helena Bonham Carter, Eddie Marsan, Gregg Sulkin, Stephen Rea, Catherine Tate

Najbliższe emisje w CANAL+ HD
Piątek, 15.06 g. 21:00



Nadchodzi lato 1966 roku. Cała Anglia żyje mistrzostwami świata w piłce nożnej, których jest gospodarzem. Dla dwunastoletniego Berniego Reubensa (Gregg Sulkin) to czas przygotowań do jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego żydowskiego chłopca - bar micwy.

Jak wyjaśnia mu rabin Linov (Richard Katz), to dzień, w którym podczas hucznego przyjęcia po raz pierwszy w życiu będzie oczkiem w głowie całej rodziny i stanie się mężczyzną. Niestety, właściwie od samego początku wszystko idzie nie tak. Rodzinny sklepik państwa Reubens (Helena Bonham Carter i Eddie Marsan) podupada, bo po sąsiedzku otwiera się supermarket. W efekcie uroczystość Berniego zapowiada się znacznie skromniej niż zakładał. Mało tego, w dniu jego bar micwy zaplanowany jest finał mistrzostw świata. Jeżeli Anglia nie odpadnie do tego czasu z rozgrywek, święto Berniego będzie poważnie zagrożone.

"Sześćdziesiąty szósty" to poruszająca, a przy tym wyjątkowo zabawna opowieść o dojrzewaniu. Reżyser filmu PAUL WEILAND ("Złoto dla naiwnych", "Moja dziewczyna wychodzi za mąż") nadał uniwersalny charakter własnym doświadczeniom z dzieciństwa spędzonego w północnym Londynie. O tym, że nie należało ono do łatwych, przekonuje film i wypowiedzi autora: - W szkole nie miałem lekko. Najsłabiej ze wszystkich grałem w piłkę, a mojej sytuacji nie polepszał fakt, że byłem jedynym Żydem w klasie - wspomina. Równie skomplikowanie przedstawia swoje życie rodzinne - Matka praktycznie mnie nie dostrzegała. Niemal w całości poświęcała czas ojcu, który cierpiał na nerwicę. Można było odnieść wrażenie, że to on jest jedynym dzieckiem w rodzinie. Potrzeba bycia zauważonym i docenionym sprawiła, że Weiland, nie będąc szczególnie religijnym, wiązał duże nadzieje z obchodami bar micwy. Plan bycia w ten szczególny dzień w centrum uwagi pokrzyżowała mu piłkarska reprezentacja Anglii. W 1966 roku jedyny raz w dotychczasowej historii Anglicy zdobyli mistrzostwo świata w finale pokonując Niemcy.

Nie wierząc, że jego własne dzieciństwo jest w stanie zainteresować szerszą widownię, Weiland początkowo nie zamierzał poświęcać mu filmu. Do zmiany decyzji namówili go producenci, dostrzegając potencjał na dobre kino. Gdy przyszło do kompletowania obsady reżyser od razu pomyślał o Eddiem Marsanie, który zachwycił go rolą w dramacie "Vera Drake" u boku nominowanej do Oscara Imeldy Staunton. Niezwykle ceniony w Wielkiej Brytanii, dwukrotny laureat British Independent Film Award, o postaci ojca Berniego, którego gra, mówił: - Manny to dumny człowiek, który próbuje podtrzymać wokół siebie aurę osoby godnej szacunku. Chce być głową rodziny, ale nie daje sobie z tym rady. Wątpliwości nie budziła też obsada postaci matki chłopca. W Helenie Bonham Carter reżyser dostrzegł uderzające podobieństwo z wizerunkiem własnej matki, jaki zachował się na zdjęciach. - Poza tym to jedna z najlepszych aktorek i zawsze chciałem z nią pracować - komplementuje aktorkę. Znacznie trudniejszym zadaniem było wybranie odtwórcy roli Berniego, obecnego na ekranie niemal w każdej scenie. Po miesiącach poszukiwań w szkołach, kółkach teatralnych i na ulicach, filmowcy natrafili na Gregga Sulkina, nie posiadającego aktorskiego doświadczenia z wyjątkiem niewielkiej roli w "Doktorze Żywago". Pytany, jak to możliwe, że tak przekonująco zagrał odpowiada: - Nie miałem problemu z zagraniem Berniego, bo podobnie jak on jestem 13-letnim żydowskim chłopcem. Tak samo jak on mam też starszego brata. Jedyna różnica między nami jest taka, że rodzina poświęca mi mnóstwo uwagi i potrafię grać w piłkę!



Zobacz inne polecane w TV «